Czy można ufać aplikacji Google Translate?

Dzięki Internetowi można dziś zdobywać wiedzę, uczyć się języków i zyskać sporą pomoc w tłumaczeniu tekstów. Istnieją już (i wciąż powstają nowe) słowniki on-line, które tłumaczą całe frazy. Są oczywiście cały czas udoskonalane, jednak bezustannie pada pytanie, czy i w jakim stopniu można im zaufać. Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że język – każdy – to żywy twór, który wciąż ewoluuje. Każde pokolenie użytkowników wnosi do niego coś nowego, a wypiera i niejako wysyła w niepamięć całe zwroty, słowa i konstrukcje. A ponieważ jest to proces, często zachodzi on w sposób, którego nie jesteśmy w stanie zauważyć z dnia na dzień. Zjawisko to pociąga za sobą ciągłe uaktualnianie wszelakich słowników dotyczących używania języka. Jednocześnie zachodzi potrzeba uświadamiania sobie tych zmian wśród użytkowników i osób uczących się konkretnej mowy.

Google Translate, czyli najpopularniejszy słownik on-line

Używanie aplikacji Google Translate wymaga pewnej podstawowej wiedzy o własnym języku ojczystym, w tym poprawności ortograficznej i interpunkcyjnej. W tym przypadku przecinek ma znaczenie, podobnie jak i kropka postawiona we właściwym miejscu. Tłumaczenia między językami rządzą się pewnymi prawami. Żywa osoba parająca się tłumaczeniami może nawet z nieporadnego stylistycznie tekstu wyłapać jego sens, nawet w przypadku źle postawionych znaków interpunkcyjnych i odpowiednio go przetłumaczyć. Sama aplikacja może tego nie potrafić. Owszem, dokona tłumaczenia na podstawie znaczenia użytych w danym zdaniu słów, jednak wszelkie błędy językowe będą miały wpływ na to, co użytkownik otrzyma ostatecznie, zażądawszy tłumaczenia. Twórcy Google Translate  bezapelacyjnie pracują nad ciągłym ulepszaniem swojej aplikacji, jednak nie mogą mieć wpływu na błędy w tekstach zadawanych jej do tłumaczenia. Poprawnie wprowadzone zdanie zawsze zostanie przetłumaczone ze względną poprawnością i zostanie rozumiane przez osobę, na której język ojczysty zostało przełożone. Zrozumieją je także osoby znające ów język, bo się go uczyły.

Dzisiaj żadnej aplikacji tłumaczeniowej nie można traktować jako Alfę i Omegę. Jako sztuczny twór, którego możliwości zależą od ludzi, będzie ona spełniała swoje zadanie przynajmniej poprawnie, pod warunkiem jednak, że zadany do tłumaczenia tekst sam w sobie będzie poprawny gramatycznie, stylistycznie, ortograficznie i pod względem interpunkcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *